Emocje w sieci

To wcale nie jest tak, że z chwilą zamykania systemu komputerowego, jednym klinknięciem myszki wychodzimy ze świata wirtualnego. Myslami nadal błądzimy po tym, czego byliśmy świadkiem, w myslach prowadzimy dalszy ciąg dyskusji, całkiem realnie przezywamy nasze porażki uczuciowe czy przyjaźnie. Poznajemy drugiego człowieka, a w głowie natrętnie błyska pytanie, czy ta osoba pokazuje swoją prawdziwą twarz,czy nieco koloruje siebie? To, o czym piszemy na blogu, nasze komentarze pod tekstami innych mogą wywołać różne reakcje internautów. Spotkać się można z druzgocącą krytyką, wysmianiem, a nawet zostać potraktowany wulgarnym słownictwem. Nerwy, nerwy, nerwy. Piszemy to, co nas gryzie a okazuje się to głupie dla czytającego i już mamy złośliwy wpis pod swoją notatką. Złośliwy lub szczery. Mój sposób na zachowanie spokoju jest jeden, powtarzam sobie jak mantrę - jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził. A przecież to, o czym piszemy w sieci czytają różne osoby i każda ma jakieś swoje zdanie. Także różne ?

 

o sobie | Ogłoszenia dla rodziców | jak wybrać łóżeczko dla dziecka | fotka | wystarczy kropla | 1 procent podatku | Proponujemy angielski dla dzieci | akcesoria dla niemowląt