W szponach nałogu
Ktos nam mówi, że zbyt dużo przebywamy w sieci, że wirtualne znajomości zastąpiły prawdziwych, realnych sąsiadów, że forum dyskusyjne zastąpiło spotkania przy kawie. Wzruszamy ramionami mówiąc, że to nie jest nic złego. Siecioholizm, ostatnio o nim dosyć głośno zatacza coraz szersze kręgi. Już kilkulatkowie mają poważne kłopoty osobowościowe, zbyt dużo przebywając w świecie wirtualnym. Gry komputerowe, niekontrolowane przez rodziców, pełne przemocy szkodzą młodej psychice. Migający ekran monitora powoduje schorzenia oczu. Znam osoby, które zasypiają nad klawiaturą, a budząc się nie widzą w tym nic szczególnego klikając dalej, w cyberprzestrzeń. Ostatnie, ciekawe badania wykazały, że na pytanie z czego łatwiej przyszłoby ci zrezygnować: z seksu czy z internetu zaszokowały odpowiedziami. Ponad połowa ludzi, obojętnie co do wieku i płci pokazała na internet. Jasno widać, że seks przegrał z internetem, mimo swojej niekwestionowanej w świecie dorosłych sile.:) Czy trzeba leczyć sołeczeństwo z wirtualności? Wydaje się, że tak.